Z dala od zgiełku

 

 

1.

Chęć obejrzenia tego filmu przerodziła się u mnie w swego rodzaju obsesję. Do tego stopnia, że obejrzałem kilka dostępnych zwiastunów i wysłuchałem ścieżki dźwiękowej, coś czego nigdy nie robię przedtem. Czy miało to coś wspólnego z Carey Mulligan?

(Z korespondencji z A.: – Ale zobacz kto gra. – Twoja ulubiona aktorka. – Aha aha)

Trzeba powiedzieć jasno. Nadszedł dzień, w którym pożegnałem się ze Scarlett Johansson jako ze swoją ulubioną aktorką. Carey Mulligan!

2.

Być może to nasz ostatni kinowy seans przed dłuższą przerwą. „Z dala od zgiełku” na finał to bardzo dobry wybór, bo jest w nim wszystko to, za co kocha się kino: świetna gra, piękne krajobrazy, dopasowana muzyka, kostiumy z epoki i czysta angielszczyzna, której dźwiękiem można się rozkoszować. Psychologicznie ten film jest całkiem współczesny, choć w dziewiętnastowiecznej scenerii: rozgrywka głównych bohaterów nie ma w sobie nic z kostiumowej sztuczności, ani, co ważne, z ckliwości. (Dla mnie: najbardziej poruszający Boldwood grany przez Michaela Sheena)

3.

Z tej dwugodzinnej podróży po angielskiej wsi, wysnuwam morał nazbyt bliski swoim biurowym obserwacjom, a przez to – proszę wybaczyć – koszmarnie seksistowski. Kobiety na stanowisku zarządczym mogą mieć wspaniałe plany, bardzo starać się o wyniki pracy, udowadniać swoją samodzielność i zaradność, ale koniec końców nie radzą sobie z własnymi emocjami. O tym mówi właśnie przykład Bathsheby Everdene.

Słowa klucze: pianino, czerwony mundur, owce

(3,0/5,0)

 

(źródło: filmweb.pl)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s