Chociaż właśnie przejaśniało się, grupka Chińczyków, obsiadujących skwer Hoovera, nie wyglądała na zachwyconą Wa. Czekali na autobus, który zabierze ich do innej środkowoeuropejskiej stolicy, gdzie przewodnik opowie im, że są w wyjątkowym środkowoeuropejskim mieście, a oto pomnik najwybitniejszego tutejszego poety, ewentualnie najdzielniejszego króla.
Właściwie zadowolony był tylko jeden z nich. Właśnie skończył się czas wolny i wszyscy trzymali reklamówki z pamiątkami, a pamiętam z prowincji Anhui, że chińscy turyści przepadają za pamiątkami w stylu ciupaga i wożą je potem nocnymi pociągami, przez całe Chiny, jak trofea z krucjat. Więc teraz, mimo popołudniowego deszczu, powinni uśmiechać się, ale, cóż, uśmiechał się tylko ten jeden.
W ręku ściskał pamiątkę z Wa.: resorówkę, starego volkswagena busa (13.07.2015).
