Dziennik. Metamorfozy

 

 

1.

Czego się nie robi dla mieczyków? Pożartowaliśmy sobie rano z panem sprzedawcą o Tusku. Same suchary, ale warto było. Potem jeszcze hala i dwukółki wjeżdżają ci w stopy, a starsze panie wygrażają sobie wiązkami kopru do ogórków. Czereśnie kupić i bordowy, słodki agrest, po raz pierwszy w tym roku, taki dojrzały jak dojrzewające lato. Nigdy przedtem tak nie lubiłem agrestu, który rósł w tej części ogrodu za komórką, blisko kompostownika, mojej koszteli i orzecha włoskiego. Agrest był razem z porzeczkami na letni kompot do obiadu. Słońce wpadało we wszystkie trzy okna naraz i pachniała od zachodu lipa. Takie to było proste i zwyczajne. I to wszystko minęło, a teraz to, co minęło, nagle odnajduję na hali. Bo hala jest dla mnie w Wa. najbliżej natury, tej rytmiczności siewów i zbiorów, rozkwitania i przekwitania, kosmosu.

2.

Jestem trzeci raz w muzeum i trzeci raz stoję przed tą gablotą, nie mogąc się napatrzeć. Bez wątpienia najciekawszym eksponatem w Polin jest ten kawał metalowego pręta, wygięty przez przedwojennego siłacza, który był gwiazdą w Ameryce a umarł, jakie to banalne, na zakażenie krwi w Radomiu. Patrzę zdziwiony na kawał metalu, który wygięły jego ręce i przemawia on do mnie bardziej nawet niż kawał płótna albo kawał kamienia, jakby ta czysta, zwierzęca, fizyczna siła to było bardziej człowieczeństwo niż „Ostatnia wieczerza” albo „Amor i Psyche”. Bo to wygięły jego dawno umarłe ręce, a to jest niepodważalny dowód, że istniał. Pisze Barthes o fotografii Hieronima Bonaparte: Zdziwiony powiedziałem sobie: „Patrzę na oczy, które widziały Cesarza”.

3.

Myślę sobie później (pojawia się ta uporczywa myśl w galerii handlowej na Bródnie, w której jestem po raz pierwszy w życiu, w ogóle na tym Bródnie jestem pierwszy raz w życiu), że życie to jest ciągła zmiana i nigdy nie osiąga się w nim takiej stałości, jaką się miało w planach. Zrobisz to i tamto, i już. Nigdy nic nie jest gotowe. Dom to też jest ciągła zmiana i nigdy nie powiesz: amen, koniec, tak ma już być, od tej pory.

Bo dopóki jest zmiana, jest życie, a bez zmiany to już tylko śmierć (dlatego opłakując kogoś, zostawiają jego pokój w nienagannym porządku, jakby tylko wyszedł, nie rozumiejąc, że tym samym konserwują sobie nie życie, ale samą śmierć).

(11.07.2015)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s