Dziennik. Kierowcy

 

Autobus skręca z jednej w drugą. Poranek, wyjątkowe światło. Nagle z boku podjeżdża passat i z prawej chce autobus a autobus nie, a pas passatowi urywa się, więc ten passat piszczy i w krawężnik, zła to passa. To teraz z lewej i na przystanku wysiada. Młody panek, elegancik fiu-bździu, jeden spośród tych sprytnych stworzeń miejskich, co są królami szos, parkingów przy lidlu i galeriach handlowych. Podchodzi on do kierowcy autobusu i wycedza przez okienko powoli i przez zęby gabinetowo błyszczące: Mu-sia-łem-spier-…-ać-w-bok-w-słup-pra-wie-nie-przy-je-…-łem.

Scenka rodzajowa jest cudna, to jego spi…alanie i napi…alające słoneczko, ale wiesz dobrze, że parę słów za dużo i poleje się krew, a ty się do pracy spóźnisz. Szczęście, że autobusów kierowca opanowany, więc chwilunia i jak niepyszny młody ch..ek wsiada do swojego passata. Długo wieczór będzie dziś leczył swoje kompleksy (19.03.2015).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s