

Byliśmy sceptyczni: A. z powodu nieprzekonującego trailera, ja z powodu pretensjonalnego, dwujęzycznego tytułu, więc dla obojga z nas „Body/Ciało” było dużym. pozytywnym zaskoczeniem.
To chyba najlepszy z dotychczasowych filmów Szumowskiej i jeśli Srebrny Niedźwiedź ma doceniać reżyserię, to jest całkowicie zasłużony. Kino, którego nie można się powstydzić. Dopracowany pod względem technicznym, ta dbałość o szczegóły fabuły (prokurator oglądający zmasakrowane zwłoki i scenę później mieszający łyżką w talerzu flaków) i o jej niebanalność. Doceniam nawiązania: Służew jak z „Dekalogu” Kieślowskiego, śmierć Beksińskiego. Pomiędzy scenami krótkie (najwyżej minutowe) epizody pokazujące – w krzywym zwierciadle – polskie społeczeństwo (wiem, że zaraz pojawi się zarzut, że nie da się dziś sprzedać filmu o Polsce bez podnoszenia zarzutu antysemityzmu, ale mi te drobne szpileczki wbite w balon narodowej dumy nie przeszkadzają).
Przeszkadzają mi za to dywagacje czy to dramat, czy czarna komedia. Przecież w kinie europejskim, zwłaszcza z północy kontynentu, nie ma już czystych gatunków. Tragizm miesza się z komizmem, byle z dala od niepotrzebnego patosu. Zresztą niesamowity cynik Gajos niszczy wszelki patos. To pierwszy polski film, który w taki sposób opowiada o pustce społeczeństwa postreligijnego. Jak sobie radzić ze śmiercią w świecie, gdzie nie ma prostych wyjaśnień i nawet Wielkanocy już się nie obchodzi? Czy za tym światem istnieją zaświaty? (Por. jak sobie radzić z nieszczęściem w takim świecie? tutaj).
Gdyby oceniać przyjemność oglądania to napisałbym: bardzo duża, chętnie jeszcze raz bym obejrzał. K…a, jak ten czas leci!
Słowa klucze: dog niemiecki, pieprz, krzyk, fenomenalna Ewa Dałkowska tańcząca do „Śmierci w bikini”
(4,0/4,5)
(

1 Comment