Dziennik na Placu Bankowym

 

(źródło: The New York Times)

Siedzimy na ławce na Placu Bankowym i jemy wegańskiego falafela. A. ma lepszego, bo z bakłażanem, a ja ekstra, ale ten ekstra nie ma bakłażana. Myślisz, że przejadą tędy? – pytam, a mam na myśli nieszczęsnych kolarzy, co dla – swoiście pojmowanego – zbawienia ludzkości, umyślili blokować miasto po spaleniu mostu. A. nie odpowiada z powodu bakłażana, więc zaglądam do telefonu, żeby się zorientować, czy nie nadjeżdżają. A w telefonie umarł Spock.

Przecież live long and prosper, ech (27.02.2015).

Dodaj komentarz