Wiesław Łukaszewski, Udręka życia, Smak Słowa 2011

 

(Ciekawe, co myślą ludzie w autobusie, gdy podglądają okładkę i widzą tytuł „Udręka życia”. Pewnie potem spoglądają na czytającego, usiłując się domyśleć, co też go spotkało. A on po prostu do urzędu jedzie.)

Najłagodniej oceniały wykroczenia te osoby, u których aktywizowano myśli o śmierci i które dostały do zjedzenia smaczne toffi (s. 132). (Czy ktoś jeszcze chce zapytać o sernik?)

Książka profesora Łukaszewskiego ma w sobie coś fascynującego, bo nie chodzi w niej tylko o śmierć. Mamy całe tomy wyjaśnień wydarzeń historycznych, popełnianego zła i czynionego dobra, ale gdy się czyta – na kolejnych stronach – rezultaty badań psychologów (wielu można by użyć jako ciekawostek dla celów small talku: A wie pan czemu się nie lubi karmienia piersią w miejscach publicznych?), to nagle oświecenie, że to tak zwierzęco proste, to nasze zachowanie. Co robimy, oprócz wcinania toffi, gdy boimy się bardzo? 

Dosyć przerażające, że można założyć, z dużym prawdopodobieństwem, co.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s