Renata Gorczyńska, Rue de Seine. Biografia paryskiej ulicy, Austeria 2014

(źródło: toutlecine.challenges.fr)

(Jedną z licznych bohaterek książki, obok m.in. nieznanego mi dotąd malarza Chardina, jest wieża de Nesle. Zdjęcie powyżej to fotos z filmu „La tour de Nesle” z 1955 r. O Małgorzacie Burgundzkiej, bohaterce filmu, „Rue de Seine” mówi na s. 134).

Odnoszę wrażenie, że odrąbane głowy były zbiorową manią Francuzów; nic dziwnego, że gilotyna została skonstruowana w Paryżu (s. 139; Polacy, na marginesie, lubowali się w sercach w różnych płynach).

Już sam tytuł pobudza czytelniczy apetyt (jakie pretensjonalne zdanie!). Biografia ulicy to prawie jak miastopisanie. Książka, na którą ma się ochotę, nie wiedząc nawet, co jest w środku. (Przyczynia się do tego niezwykle dbający o estetykę wydawca). Chociaż z Paryżem, ja akurat, mam kłopot. Pozostaje nieoswojony, zupełnie inaczej niż miasto na literkę B. Zawsze w nim byłem chwilowy, nigdy zadomowiony.

„Rue de Seine” to opowieść o miejscu, ale przede wszystkim podróż po nawale nazwisk, historii, genealogii i anegdot. Stąd trafiają do niej tak wspaniałe stwierdzenia jak to powyższe o gilotynie. Rwący nawał nazwisk jest tak wielki, że brakuje mi w niej indeksu, aby się nie pogubić w tym towarzystwie poetów, malarzy, marszałków polnych i – nomen omen – ulicznic.

Jest to też, zupełnie z innej perspektywy, zapis miejskiej zmiany zachodzącej pod koniec ubiegłego wieku, gdy miasto przestaje być miejscem zamieszkania a zaczyna być towarem. Stąd opisy wybebeszania budynków (coś, co określa się – przynajmniej we wspomnianym oswojonym mieście – nazwą: façadisme), rewaloryzacji miejskiej zieleni (polegającej na wycince) oraz zamiany mieszkań na lokale usługowe lub pod wynajem. Kąsek dla miejskich aktywistów pragnących benchmarkingu.

***

 Wpatrzyłam się w niebo i zapytałam: – Dlaczego mnie nie wysłuchałeś?
– Bo nie – odpowiedziało niebo (s. 372, ostatnie zdanie, genialne).

Dodaj komentarz