
Oszczędność formy podobna do tej w chińskim malarstwie, skondensowanie wrażeń, zdjęć i zmysłów. Tak jak w jednej z pierwszych scen – scenie seksu, w której występują tylko stopy i łydki na tle czarno-białego kraciastego koca i niebieskiej lamperii (A. zauważa jeszcze błękit paznokci u dwóch stóp). Oszczędność, prostota. Harmonia? Zachwyt!
Ogląda się hipnotycznie te długie ujęcia. Chłopiec na nabrzeżu, barki na Jangcy, blokowiska sięgające w niebo. Wyszedłszy z sali, byłem zdziwiony, że minęło półtorej, a nie trzy godziny. Nawet jeżeli napisałbym, że „Fantazja” (reż. Wang Chao) wzrusza, to nie jest to ten sam sposób wzruszania, co w kinie europejskim. Opowiadać o ludzkiej tragedii, w sposób nie do opisania przez Europejczyka, przenoszący tragedię w inny, estetyczny wymiar.
Ulice miasta tak bardzo przypominają nam naszą podróż do Chin. (Wtedy, z któregoś mostu, w nocnym pociągu widzieliśmy takie wieżowce nad Jangcy). Wczoraj oglądaliśmy kolorowe Indie w „Amma i Appa” i zupełnie nas nie zachwyciły a dzisiaj tak bardzo nas pociąga szaro-bury krajobraz. Ruch uliczny, małe knajpki z zupą, włóczące się burki, plastikowe szyldy, kioski z gazetami: świetne, perfekcyjnie skadrowane zdjęcia.
Słowa klucze: aborcja, tort urodzinowy, rozwożenie mleka, transfuzja
(4,0/4,0)

1 Comment