W portfelach i portmonetkach mają bilety z miast, które opuścili przed tygodniem. Jeszcze nie wiedzą do końca, że porzucili je na zawsze, że już tutaj teraz – czy żałują tego, czy się cieszą.
Będą mijać epoki brzydkich jesieni i pięknych, jak ta, jesieni. Będzie osiadało słońce na rzędzie topól w stronę Bemowa. Będą popijali kawę z aparatów koło dziekanatu, z sieciowych kawiarni, z kubeczków termicznych. Już tutaj teraz.
Nie zauważyłem, bo wielu rzeczy ostatnio nie zauważam. Coraz mniej tęsknię, coraz bardziej obco. Piętnaście lat: już tutaj teraz.
