100/XX. Antologia, Czarne 2014. Notatki z tomu drugiego

(Wstęp)

Mam przed sobą dwa drugie tomy: Prousta (tak, wciąż go czytam, choć zacząłem pierwsze strony w marcu chyba) i pomarańczowy 100/XX (a tam stron więcej niż ostatnio, gramów zapewne też). Waha się autor bloga, możliwości rozważa: wyobraźnia literata czy wyobraźnia reportera?

Czytać czy nie czytać? Wreszcie chwyta tom, podrywa, unosi, na pomarańczowym fotelu układa. Pasują mu teraz: tom, komórka i fotel. W ramach ćwiczeń fizycznych antologię będzie nosił, nadgarstki trenował.

Wróblewski. Tutaj forma tak przyjemna w lekturze, że nawet można czytać o zakładach celulozowych, co samo w sobie byłoby koszmarną nudą.

Trafiam na wyjątkowe sztuki. Roszko o Nikiforze jak w filmie, widać wszystko. Bijak w listach fenomenalny i wzruszający (ale ja lubię czytać stare listy). Wreszcie Szczepański. Na jego reportaż potrzeba więcej słów:

Stosunek polskich intelektualistów pojawiających się w Stanach do ruchów hippisowskich był różny, wspomnieć krytycznego Herberta i Miłosza nad zatoką San Francisco (aluzja na s. 82!). Szczepański bardzo dokładnie i erudycyjne studiuje ten ruch, próbuje zrozumieć motywy i dostrzec utopie. Niektóre jego zdania zresztą są aktualne do dzisiaj: wszystko (…) staje się gałęzią mniej lub bardzie legalnej ekonomiki (s. 61), opisujące sposób w jaki różne działania kontestacyjne i społeczne przeradzają się – w błyskawicznym tempie – w działania komercyjne (przykład ostatni: polewanie się wodą). Zwraca uwagę na seksualność jako siłę napędową biznesu. Mimo upływu lat, jego analiza nadal wydaje się świeża. Do kupienia: idem, „Koniec westernu”, Czytelnik, Warszawa 1971.

Wolanowski.

Redliński. Nie umiem się przemóc do jego potoczności, wolę gdy nie przechodzi przez literata.

Dopiero po pewnym czasie dostrzegam, że przedmowy do poszczególnych reportaży, a zwłaszcza zamieszczone w nich wyimki z twórczości danego autora, są równie fascynującą lekturą, co same reportaże. Właściwie można by je wydać oddzielnie jako „Poczet reporterów polskich” i równie dobrze by się sprzedawała (taka porada wydawnicza!)

Lovell. Pierwszoosobowość – tak, uogólnienia – nie.

Szejnert. Arystokratów wolę na Wyspie, choć reportaże Szejnert akurat bardzo chętnie czytam1.

Szymańska. Jeśli ludzie stoją w kolejce po towar, to jest dla handlowca szczęście. Pani by nie cieszyło, gdyby kandydaci do pani ręki stali w kolejce? (s. 173)

Oba fragmenty Kąkolewskiego dają do myślenia (moje ulubione tematy), zwłaszcza ten o Gajowniczku. Bardzo filmowe jest w nim pytanie o sens męczeństwa, o to, jak czuje się człowiek, za którego życie oddał ktoś inny, człowiek – żywy dowód cudzej świętości? Materiał na trudne katechezy.

Jagiełło.

Reportaż Łopieńskiej już czytałem w którejś antologii. Myślę, że „Syna” warto byłoby powtórzyć dzisiaj, zadając na nowo te same pytania.

Turowski: prosty zapis najbardziej porusza.

______

1 O jednym jej tomie pisałem tutaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s