Sposoby opisywania Afryki, jakie dostrzegał autor bloga do tej pory były następujące:
- Europejczyk tęskniący za koloniami opisuje swój smutek.
- Europejczyk żałujący za grzechy kolonializmu opisuje swój smutek.
- Europejczyk pochyla się nad biedą, głodem i nieszczęściem, i współczuje.
- Europejczyk (prawdopodobnie reporter) widzi rozwój i pokazuje, że nr 1 i nr 3 się mylili.
- Afrykańczyk opisuje walkę narodowo-wyzwoleńczą, którą stoczył z nr 1 lub jego przodkami.
Tymczasem, przywieziona przez M. z Krakowa, książka autora, którego imienia i nazwiska wciąż nie potrafię powtórzyć, tchnie świeżością. Jej narracja jest wciągająca i zupełnie inna niż to, co powyżej. Pozostawia niedostatek, chciałoby się, aby przyjemność narracji trwała nadal (to samo zjawisko mam zwykle z Pawłem Huelle)1.
Wainaina komplikuje nam dyskusje o literaturze faktu2. Książka, jako jego autobiografia, jest faktów zapisem, ale nie mogę nie dodać, że to świetna powieść: przetworzony zapis wyobrażeń i wrażeń. Narracja ponad faktami.
Pisać czy nie pisać? Bardzo osobiście odbieram dylematy bohatera. Nadal za mało myślę prozą. (Przydałby się bardziej prozac niż proza).
______
1 Pawła Huelle również odkryła jako pierwsza M. O jego ostatniej powieści pisałem tutaj.
2 O wątpliwościach związanych z literaturą faktu ostatnio pisałem tutaj.
