(styl typowy)
Pan przeszedł z tablicą na plecach. Chcę zmienić Polskę – stało. On, wielki, nieszczęśliwy chrząszcz. Wszyscy go omijali spiesząc na wyprzedaże.
(styl informacyjny)
W „Zachęcie” trzy bardzo ciekawe wystawy. Najbardziej rozreklamowana, a jeszcze świeża, „Kosmos wzywa” jest fantastyczną podróżą po wizjach przyszłości w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Dużo fragmentów filmów o technologiach, kosmosie, sztucznej inteligencji, aż prosi się, aby porównać je np. z pierwszą serią „Star Treka”. Z ciekawością i uśmiechem ogląda się futurystyczne wizje roku dwutysięcznego. Druga z prezentowanych ekspozycji, „Monument”, dotyczy architektury Adolfa Szyszko-Bohusza, ale dużo też opowiada o przedwojennym kulcie jednostki i architekturze autorytarnej. Projekty Szyszko-Bohusza równie dobrze mogłyby sprawdzić się w ówczesnym Berlinie czy Rzymie. Najmniej spektakularna wystawa poświęcona jest „Alicji w krainie czarów”. Z drugiej strony oczarowanie instalacją w ostatniej sali u mnie największe.
(styl polemiczny)
Kupiłem „Mozaikę warszawską” Pawła Giergonia, tak jak lubię, album i przewodnik w jednym. Była już przed Wyspą na liście zakupów, a teraz w księgarni „Zachęty” jakoś nie dało się nie kupić. Pojawia się od razu pytanie, czy brzydsza była Wa. w czasach przed 1989 r. czy teraz? Odpowiedź wcale nie jest taka jednoznaczna: wtedy były estetyczne neony, dziś mamy koszmarne płachty, wtedy wysublimowana i nowoczesna plastyka w przestrzeni miejskiej, dziś – pomniczki ku pamięci z odlewni dzwonów, nie mówiąc już o tym, że wtedy istniało planowanie i urbanistyka, a dziś – liczy się zajęcie każdej piędzi ziemi pod sztampowe budynki. Nawet gdy powstaje jakiś lepszy niesztampowy kawał architektury to nikt nie dba o jego miejsce w mieście, wciska się go, gdzie popadnie, nieważne czy setce mieszkańców zasłoni na czarno widok z okien. Do tego dochodzi (trochę już z innej bajki) skandaliczna kwestia reprywatyzacji przestrzeni miejskiej: parków, szkół, ulic. Nagle ni stąd, ni zowąd, zjawia się jaśnie hrabia (ach, ta arystokracja!) i rzuca papierami, że jego praprapradziad zbudował tu folwark. Nieważne, że miasto zostało odbudowane z zupełnej ruiny. Jaśnie hrabia ma rację. Zamiast muzeum będzie rezydencja. W zwalczaniu peerelowskiej Wa. i jej osiągnięć doszliśmy do absurdalnej sytuacji: usiłujemy teraz na miejscu tego, z dużym trudem, odbudowanego miasta odtworzyć miasto przedwojenne, nie zważając na jego siedemdziesięcioletni rozwój. A teraz wracam czytać „Mozaikę warszawską”.
–
Taki eklektyzm.
