Trapani
Upiliśmy się winem rześkim, sycylijskim, dobrym.
W podwórzu nad trzema kotami czuwała Matka Boska.
Siatka ulic przypominała sieć, byliśmy schwytani w miasto.
–
Doktor Guillotin byłby dumny z ekspozycji. Niby w metalową sieć głowa wpada wprost do kosza. Agata przed egzekucją pokazuje swoje nieobcięte piersi Piotrowi. Oświetla je anioł. Piękny tak, że wart pouczenia przez spoconego kustosza, który krok w krok za nami.
–
Młyny mełły sól. Usiane nimi gęste sieci grobli. Kiedy nas już nie będzie na Wyspie, w listopadzie, przylecą flamingi. Zaręcza przewodnik o czernionych brwiach.
–
Ostatniego wieczoru po nabrzeżu spacerują miejskie madonny. Ich kibić wystrojona. Patrzy na nie morze swoimi głęboko zarzuconymi sieciami.

1 Comment