(Wędrowanie po nocnej Wa. było czymś wyjątkowym, choć autor bloga z pewnym sceptycyzmem myślał o nocy muzeów i ludziach zaludniających nocne muzea. Gdyby talent, można by jakąś małą odysejkę z tego wieczoru napisać, a tu tylko fragmenciki, w dodatku trudno ocenić czy nie są fikcyjne. W każdym razie to był dobry wieczór, buona sera).
– Buona sera! – wita trzech eleganckich, szpakowatych Włochów, takich, co ich można by spotkać nie w Wa, ale w wąskim Palermo, jednego równie eleganckiego, który skończył pizzę i już nawet zapłacił i już, już wstawał, podczas gdy my czyhaliśmy na jego stolik. Nagle ów stolik robi się zajęty, a z twarzy Włocha znika uśmiech. Trzech eleganckich odsuwa krzesła. Chyba jednak będziemy wychodzić, zanim wyciągną z torby, owinięty w papier, łeb martwego konia. Pizzę jemy więc gdzie indziej.
Jedziemy tramwajem od tamtej strony, uczepieni krzeseł, podłóg i framug, także siebie nawzajem. – Zaśpiewajmy coś, co znają wszyscy – rzuca grupka zwiedzających w wieku młodszym i intonują „Szła dzieweczka do laseczka”. Po chwili dołączają się do nich głosy z końca i początku tramwaju. Tramwaj faluje melodyjnie, gdy przejeżdża Wisłę. Gdzie jest ta ulica, gdzie jest ten dom?
Miasto żyje, tłumy mijają stopy generała de Gaulle’a. Czego tam nie ma? Są: serki górskie, rozdawana neska, krówki z Milanówka, kolorowe landryny, pachnące gofry, grochówka z kotłów. Odpust jak w R. na Anny. Muzeum jest narodowe. Dzieci śpią na kanapach. Jacyś zwiedzający szukają czołgów, ale Wojska Polskiego jest bramę dalej. Odchodzą niepocieszeni od pań, mimo tłumów, równie znudzonych.
Aleksander Gierymski był malarzem miernym, choć Jo. się nie zgadza z tym zdaniem, dużo lepszym był grafikiem (zwłaszcza ryciny z Lu. podziwiałem w tym tłumie). W natłoku pocztówek z podróży (wnętrze kościoła we Florencji, opera paryska nocą, itd.) stworzył jedno arcydzieło. „Chłopska trumna” jest dla mnie obrazem fotograficznym, utrwalającym rozpacz, tak jak to robią najlepsi fotograficy. Olejna street photography z dziewiętnastego wieku1.
______
1 O wrażeniach związanych m.in. z tym obrazem pisałem już tutaj.
