Dziennik (13/01/14)

Ten typ, co czyta – słyszę głosy, ale ten głos mnie omija. Ma trafić do tej w czapce z tygryskiem, która stoi przed tym typem, to znaczy przede mną. Odkąd sto osiemdziesiąt jeździ nieregularnie, marzną mi bardziej ręce i trzeba się przytulać, co w miejskich autobusach jest nieprzyjemnością.

Ponieważ czytam z odstępami, więc teraz myszkuję w komórce, usiłując odnaleźć blogowe inedita z ostatnich tygodni. Mówiła po francusku i miała oczy jak tamta-dawno albo: Pamiętaj, tu jest pięknie – babcia do wnuczka przy reniferach. (Odkąd sto osiemdziesiąt jeździ nieregularnie, więcej czasu spędzam przy reniferach, więc mogę podsłuchiwać.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s