Dziennik (14/12/13)

Stanął na Plantach. Nostalgiczny się poczuł, wciągnął nosem smog, który tak lubił. Przyjeżdżał już długo do tego miasta i wszystko zdążyło się zmienić, prócz jego – na Plantach – oddychania. Na przykład zmieniły się tunele, którymi wychodził ze stacji kolejowej, zmieniły się listy, których już teraz, dawno, nie wysyłał. Nawet pogoda się zmieniła: pośród kluczy, chusteczek i paragonów musiał w kieszeni płaszcza odnaleźć rękawiczki. Wszystko mu się wtedy przypomniało dokładnie. Ile razy tędy przechodził.

Bał się tych odwiedzin tym razem. Coś między nawiedzeniem a odwiedzinami. Niepewnie przyglądał się ludziom w galerii handlowej. Bo to było bardzo ukryte między Lu. a Wa. i nie chciał do tego mieszać jeszcze własnych Plant. I potem pewnie, z tego powodu, śniły mu się pół nocy koszmary.

Całe szczęście, na końcu tej historii jest ciepły dom.

Dodaj komentarz