W dyskusji nad spalonym szkieletem t. nikt nie powie, że wartością jest po prostu ładniejsze miasto. Jest albo Noe, albo geje, Noe, geje, tyle. Tymczasem t. była po prostu ładna, w tej szaroburej stolicy taka kolorowa, optymistyczna w wiecznej depresji. Chodzi mi tylko o architekturę, dlatego żałuję t. i wpatruję się w pegazy na Krasińskich. (Ale, wybaczcie, w miejscu po t. nie będę składał kwiatów).
