Rekonstrukcja zdobycia Moskwy w 1612 roku

Jadą chłopcy metrem, tacy malowani, tacy zadowoleni. Ściskają barwy niezwyciężone. Znowu godzina W wybiła, żołnierze wyklęci wyszli z lasu. Ej, fajnie jest. Prawie pobili Ruska. Płonie ambasada. Nawet opaski biało-czerwone mają na ramionach. Taka rekonstrukcja wyszła zaj..ista!

(Ale zastanówmy się jaki dziś dominuje dyskurs. Biało-czarną historię piszą Cenckiewicze. Sędzia uznaje, że siedemset tysięcy poległych żołnierzy nie jest wartych pomnika. „W Sieci” możesz o tym poczytać, jak nas zdradzili przy Okrągłym Stole. Powojenna bandyterka ma swoje ulice. Ludzie sądzą, że powstanie było fajne i warto było poświęcić stolicę wraz z mieszkańcami. Taka fajna strzelanka na ulicach. Nie potrafimy przyznać się do żadnej winy, Jedwabne nie istniało, to żydowski spisek. Dumnie być Polakiem. To jest patriotyzm.

Nie jest za to patriotyzmem jazda pięćdziesiąt zamiast sto dwadzieścia w obszarze zabudowanym, niewywożenie śmieci do lasu, niedawanie i niebranie łapówek, płacenie podatków, uczciwa praca. My Polacy kochamy walczyć. Naszą potrzebę realizuje nawet ta tęcza, zbyt perwersyjna w umęczonym kraju.)

Wysiadają chłopcy na Placu Wilsona, idą na kebaba. Taka mała słabostka środowisk narodowych.

1 Comment

Dodaj komentarz