Wciąż się jeszcze u nas ukrywają ze swoją sztucznością. Choć podejrzewam, że wystarczy krótkie spojrzenie w lustro, żeby się przekonać co i jak. Coming out.
Nawet pisanie już nie smakuje tak bardzo, jak japońskie makaroniki z zieloną herbatą. Daliśmy się unieruchomić w naszych pozach za biurkami, poruszając raz prawą ręką, raz lewą nogą.

Zaprawdę więc powiadam: smutniejsze jest miasto nad rowem, którym płynie mętna rzeka.
W każdym z nich widzisz swój autoportret.
