Notatki z nieudanej podróży na Wschód

Przeczuwałem, żeby nie. Kiedyś pojechaliśmy na południowe Kaszuby i tam zupełnie było niedobrze. A. mówi: podoba mi się, że jest malowniczo, ale żeby każdą cerkiew podziwiać to nie. Tymczasem, oprócz krajobrazu, mogłem zaoferować niewiele: tylko cerkwie, kościoły i cmentarze. Potem nawet krajobrazu już nie mogłem. Bug wylewał, zachmurzenie duże.

Szukałem autentyczności. Taka fantazja wszystkich ludomanów, którzy wierzą, że za tamtym pagórkiem czas się zatrzymał. Nie ma żabek ani biedronek, jest prowincja w postaci nieskalanej. Południowe Podlasie jest mniej nieskalane niż północne. Jedyny znak, że na skraju, to komunikat od pleja, że wita cię on, plej, na Białorusi i od tej pory każdy megabajt kosztuje dwadzieścia złotych. Cały czas jesteśmy w Polsce i zdyszany ksiądz zamyka kościół, cerkiew – my w środku – mówiąc: proszę sobie nie przeszkadzać. Za parkanem Bug.

Na początku liczyłem bocianie gniazda. Potem było ich tyle, że przestałem liczyć. Mieszkańcy tulipanami stroili krzyż na Wielki Piątek. Do Jabłecznej nie można dojechać: stoi woda. Pomiędzy stodołami w Neplach wielokolorowy plac zabaw. Konie rasy fiording w Janowie. Lody w Sławatyczach, o smaku waniliowego aromatu do ciasta, w sklepie z mydłem i powidłem. Nie rozmawiamy o krajobrazach.

Kiedy dojeżdżamy do Lu. wychodzi słońce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s