Dz.U. Pictures presents „Raj: Wiara”

(źródło: kinopodbaranami.pl)

Zdziwiony wciąż autor bloga, że „Raj: Wiara” z ekranów znika tak szybko, że ledwie dogoniliśmy ją w KC. Tymczasem A. się nie dziwi, że znika a panienki w strojach kąpielowych wciąż się na ekranach utrzymują, bo temat trudny. Mimo to w KC sporo ludzi. Nawet drag queen się pojawiła z blond fryzurą na ćwierć ekranu (ekran w KC niewielki).

„Wiara” jest lepsza od „Miłości”. Tamta była przewidywalna, ta jest obsesyjna. Tamta wydawała się historią daleką, ta jest bliska.

To ciekawe, że im bardziej społeczeństwo ulega sekularyzacji, tym więcej i tym lepsze filmy powstają o religii. Niepokoją, stawiają pytania o własną wiarę. Dorośliśmy.

Na początku na główną bohaterkę patrzysz z sympatią. Ot, osoba, która wolny czas poświęca by dawać świadectwo. Może wydawać się śmieszna z tą religijnością trącącą myszką, ale budzi szacunek. Kot zmienia wszystko. Zaczynasz się zastanawiać czy to jest religia, czy religijność.  Obsesja religijna bliska obsesji seksualnej, kolejna ucieczka od wolności w ciepło religijności (jak w „Za wzgórzami”). Bóg staje się bożkiem: ja się wybiczuję, a ty mi zapewnisz komfort. Dlatego tak poruszająca jest ostatnia scena: uderza w samo sedno naszej religijności. Niepokoi.

Seidel należy do reżyserów, których najbardziej cenię. Jego naturalizm jest wstrząsający, jego improwizacja aktorów wobec naturszczyków. Paradokumentalność. (Ale on chyba nie lubi Austrii).

Słowa klucze: obrazek z Mekką, jajecznica, Radio Maria

4,5/4,0

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s