Dziennik (10/02/13)

Zniknęła z tamtej strony na piętrze pierwszym, drugim, na parterze. Wypatruje nad wystygłą kawą, oczekuje. Schody ruchome, optyk – nie zjawia się. A więc analizować może kocie ruchy przechodniów, płacz dzieci, czystą radość konsumpcji. Zastanawia się nad sobą, tu przy stoliku, nad zimną kawą. Telefon nie dzwoni.

Jeśli kiedyś zostanie właścicielem centrum handlowego, a moda na mitologię jeszcze nie przeminie, nazwie je Tartar.

(Chór klientów: Zrób mi proszę przyjemność!)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s