Dziennik w innych fragmentach (próba kolejna)

 

Dwudziesty drugi: Uczę się. Dawno się nie uczyłem. Zupełnie już zapomniałem. Siedzę w domu i mogę obserwować dzień. Dzień przypomina ten z Oslo. Jest szaro, niemrawe przejaśnienia. Za horyzont mojego balkonu zachodzą światła samochodów: równy rządek wpada, gdzieś tam na niższe piętro.

Znowu czytam o dialogu Melijczyków z Atenami, tym z Tukidydesa. Dziesięć lat temu stałem całym sercem po stronie Melos, ich godności i honoru. Dziś już nie jestem pewien. Czy warto było dać się wymordować a swoje żony i dzieci posłać w niewolę dla jakiejś abstrakcyjnej wartości? Wierzyli w te swoje piękne zabobony. (Nie wykorzystali szansy, żeby żyć. Biedni, umarli starożytni.)

Dwudziesty trzeci: Słońce niskie. Pozmywać, odkurzyć, umyć samochód – proste czynności, które świadczą, że żyjesz.

 

 

Dwudziesty czwarty: Wszedłem na chwilę do empiku i przeraziła mnie nieprzeczytalność. Choćbym chciał – nie zdążę. Mówił o tym w niedzielę R. a propos reportaży, ale dzisiaj stanąłem przed półkami i poczułem samemu. Może czytać zamiast żyć? To taka sama wersja marnotrawienia życia jak u tych z Melos honor. Wobec tego może jednak nie czytać wcale, żeby nie musieć wybierać? Udawać, że pod tymi grzbietami nic się nie kryje. (Imelda Marcos podobne tortury musiała przezywać w obuwniczym).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s