Autor bloga i fusy

Siedzieliśmy w kawiarni z widokiem na szarą blachę falistą
i martwego gołębia.

Kawy dawno nie było. Fusów też nie, żeby widzieć przyszłość.

Promienie słońca, daję głowę, były już jesienne.
Ale może to wieczór, nie jesień.

Dostałem esemesa, że kocha i pragnie poznać –
mój operator: wyślij tylko za złoty dwadzieścia trzy
a ja już myślałem, że Pana Boga złapałem za nogi.

(To było kilka lat temu, pomyślałem.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s