Wyplątują się poszczególne wątki. Nie ma. Tak próbuję się pogodzić z tym, że chciałoby się być podwójnym, potrójnym albo podziesiętnym, a tylko jeden raz i tylko jedna historia. I pewnie muszą zniknąć, w tym wielkim mieście się zatopić, odejść po innych ulicach.
Pojawiają się, są strasznie ważni i nagle odchodzą, szybkim krokiem w drugą stronę. I dobrze wiesz, że nie możesz nic zrobić, że ich nie zatrzymasz, bo tylko jeden raz i tylko jedna historia.
Mam nadzieję, że są chociaż szczęśliwi.
