Brak strasznie dziś żon Bacha. Rękopisy wciąż nieprzepisane, ślęczy w ciemności. Otoczona gromadką trzynaściorga dzieci, wstaje o świcie gotować polewkę na świńskich nóżkach. A jeszcze trzeba uprać, pozamiatać, Janowi Sebastianowi drugie śniadanie do świętego Tomasza. A wieczorami znów nanosić nuty, starannie, cichutko, bez szemrania.
Brak strasznie dziś żon Bacha. Wokół same żony Beethovenów.

2 Comments