Czytanie Stachury. Zegary

Na „Dzienniki” Stachury w zeszłym roku rzuciłem się jak głodny pies na kość (czy istnieje taki idiom?) Do dziś pamiętam tamten zawód wynikający z ich ocenzurowania i słabej jakości redakcji (z przypisów można się dowiedzieć kim był Wiktor Hugo i Che Guevara, ale już nie o tym, o kim mowa właśnie w akapicie.) Dlatego teraz bez emocji, czekały na swoją kolej, choć i tak wepchnęły się przed Hartwig.

Notowanie szczegółów, strasznie dużo szczegółów: ceny, ogłoszenia, karty dań, bilety. Fragmenty (u mnie też fragmenty i na tumblrowych blogach też fragmenty, też chęć zachowania), z fragmentów składa się życie.

W witrynie zakładu zegarmistrzowskiego „Wiśniewscy” wszystkie zegarki stoją. Stoi też zegar wiszący przed drzwiami do sklepu. Karteczka na drzwiach wyjaśnia ten kataklizm. Właściciele wyjechali na wczasy. (s. 57) Wyborne!

Przykład złej redakcji. Restauracja „Ronssean” pod kasztanem w Genewie (s. 74) naprawdę nazywa się „Rousseau”. W 1997 r. zjadłem tam jedną gałkę lodów waniliowych w szklanym pucharku.

Uwaga poniżej ze s. 74 o tym, że na Zachodzie nikt nie myśli o rozwoju swojej osobowości, tylko chce się bogacić, może i jest uogólnieniem, ale doskonale pokrywa się z tezami Havla o upadku duchowym i moralnym Europy. Dziś też na dawnym Wschodzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s