Havel na Nowy Rok (2)

Miałem taki plan, aby w jednym wpisie zrobić sobie z Havla wypisy. Niemniej przepisywanie połowy książki mija się z celem: lepiej później przeczytać raz jeszcze.

Postać, która pojawia się w wielu esejach to intelektualista, alter ego Havla, człowiek, którego nadal stać na refleksję, na zastanowienie się nad dokonywanymi wyborami. Havel działa na mnie konsolacyjnie. (Może mógłby tak działać Michnik, ale w pewnym momencie stał się niestety cynikiem, zbyt łatwo wypowiadającym wielkie słowa i zbyt ochoczo uczestniczącym w maszynerii władzy.) Ilekroć wracam z Lu. obija mi się w uszach narzekanie, że bycie uczciwym nie popłaca, że osiągnąć czegoś nie da się bez tego, tego i tego. Havel natomiast przekonuje, że wybór życia według wartości, choć trudniejszy i zniechęcający, pozostaje jedynym słusznym rozwiązaniem. To mógłby być poradnik dla idealistów, ten tom.

Wartości to, obok dramatu jako głównego wymiaru ludzkiej egzystencji, punkt styczny w myśli Havla i Tischnera. Obu łączył również sprzeciw wobec zamykania się w kapliczkach własnych kultów religijnych lub narodowych.

Czytając o zwolnionym więźniu jako metaforze społeczeństw Europy Środkowo-Wschodniej po upadku murów, nietrudno przypomnieć sobie rozmowy, znów z okolic Lu., nawet te niedawne, o tym jak jest źle, o tym, jak rolnik jest wykorzystywany a emeryt okradany. Wolność straciła dawny urok, wolność przestała być powabna, liczy się konsumpcja. Zauważa Havel, że wpadamy w zniewolenie rynkiem, że znów zatracamy swoje sumienia. „Kiedyś przynajmniej dbał o nas system” – wspólne dopowiedzenie do wielu głosów, które słyszę.

Ciekawym jest zastosowanie miar moralności w polityce, opisywanych przez Havla, do obecnej sytuacji w Polsce. Jeśli Przewodniczący Jarosław z utęsknieniem wygląda jakiegoś załamania społeczno-gospodarczego, jakiejś katastrofy, która pogrąży kraj w chaosie a jego samego wydźwignie do władzy, jest z definicji amoralny, odrzucając odpowiedzialność dla własnych pożądań. Nie jest wobec tego człowiekiem sumienia, jest inżynierem władzy, sprawnie pociągającym tłumy. Inna sprawa, że Premiera T. i jego technokrację też trudno uznać za władzę moralną, choć z dużo bardziej przyziemnych powodów (polityka jako popęd, krótkowzroczność, populizm).

Żałuję, że w Polsce nie było i nie będzie już Havla, że jego eseje zbyt późno tak powszechne, że już wybraliśmy albo konsumpcję, albo narodowe i religijne obsesje. Bo to, że myśl Havla jest głęboko w duchu chrześcijańska, mało kogo już obchodzi (nam za myśl chrześcijańską starcza kilka encyklik i cała kupa objawień narodowych Maryjek i Jezusków.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s