Sobota, połowa grudnia

(źródło: lemonde.fr)

To był dzień pogrzebu, czerwiec.

Już na zawsze będzie siedzieć w tej kawiarni Lublinianki, właściwie Grand Hotelu, na rogu Kołłątaja i Krakowskiego, ćmić papierosy jak wtedy, w czerwcu. My na zawsze będziemy w słońcu przechodzili mimo, idąc w kierunku drzew na horyzoncie Racławickich. Umarli pozostają tylko w obrazkach. Jedyna w nich pewność, że kiedyś istnieli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s