Na pożegnanie hal targowych w mieście R.

Nie Les Halles i nikt się nie zająknął: taki los miejsc, że znikają. Tak jak przedtem zniknęli:

Szymon Kleinboim ze sklepu żelaznego, zegarmistrz Laizer Zigelman i sklep kolonialny Beryla Nachmana.

Nie będzie już Drugiego Rynku przy Międzyrzeckiej, skąd pachnący potem żółty sanos do Lu. Będzie ulica Jana Pawła i nowy manhattan w skali prowincjonalnej.

Nikt się nie zająknął, że znikają,

choć obraduje towarzystwo historyków i miłośników miasta a lokalny periodyk porusza kwestię żydowską. Magistrów historii własnej całe zastępy, tylko sami Polacy w tym szetł, sami powstańcy i katolicy. Nawet fantastyczna wydaje się śmierć synagogi zburzonej jako fabryka oranżady.

(wykorzystane źródła: Sefer Radzyn, http://www.jewishgen.org/yizkor/radzyn/radzyn.html oraz G. Joniec, Społeczność żydowska Radzynia Podlaskiego w latach 1918-1939. Zarys problematyki badawczej. Radzyński Rocznik Humanistyczny nr 6/2008)

1 Comment

Dodaj komentarz