Klechda o tym jak święte włosy uratowały boeinga

Pomny na to, że od bycia uwielbianym przez tłumy do bycia powszechnie potępianym droga jest krótka, postanowiłem nie wypowiadać swego zdania o lądującym i lądowanym. Pomniki najlepiej stawia się nieżyjącym (o wyjątku poniżej).

Czemu jednak uczciwa praca, takież wykonywanie swoich obowiązków musi szukać w tym kraju swego uzasadnienia w cudzie? Po co od razu mieszać w to święte zęby, włosy i erytrocyty?

Religia w tym kraju zatrzymuje się na poziomie bajek a Bóg jest czarnoksiężnikiem. Po co nam chrześcijaństwo, jeśli najchętniej tańczylibyśmy nago wokół świętych dębów? Kluczowe pojęcia łaski i wolności znikają pod tapetą świecidełek.

Najbardziej wstydliwe w polskim Kościele jest słowo na "r":

rozum.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s