Chciałem pojechać nad morze,
obejrzeć horyzont, który w rzeczywistości nie jest horyzontem,
tylko mierzeją.
Już wsiadaliśmy do samochodu,
kiedy pomyślałem, że lepiej będzie upiec babeczki wieczorem,
najeść się czereśni.
Niebo żółtawe, takie jak
tylko po deszczu, gdy się rozpogadza i wróży pomyślność:
usiądziemy na balkonie,
trzeba powąchać maciejkę,
obejrzeć horyzont, popatrzeć na siebie. Nie wiesz jak długo
twój widok będzie twoim.
