Znowu czytałem czekałem na właściwe sto osiemdziesiąt.
Owady ginęły między stroną czterysta pięćdziesiąt a czterysta pięćdziesiąt sześć.
Po tym lecie tylko czerwone ich smugi na kartkach.
Znowu czytałem czekałem na właściwe sto osiemdziesiąt.
Owady ginęły między stroną czterysta pięćdziesiąt a czterysta pięćdziesiąt sześć.
Po tym lecie tylko czerwone ich smugi na kartkach.