Odejścia. Odejścia

Powtarzam to samo, co w grudniu ubiegłego roku, bo to samo w głębi mnie gnębi:

Na koniec ósmej klasy zrobiliśmy sobie zdjęcie. Był czerwcowy wieczór po
rozdaniu dyplomów najlepszym uczniom szkoły i ustawiliśmy się przed
stale zamkniętymi drzwiami od strony boiska. Na tle w kolorze ceglanym
zestawienie plam białych i czarnych: strój uroczysty obowiązkowy,
zważywszy na podniosłość okazji i wyjątkowo ciepły wieczór. Stoją tak
więc na schodach, patrzą w kierunku ulicy Róży (wtedy już Popiełuszki),
pstryk i pozostali.


Żeby się dowiedzieć kim są (a byli tam i ci z
„a”, i z „b”, itd. aż do „e”) musiałbym sięgnąć do swojego dziennika,
lektury zapewne zabawnej, do której wciąż boję się zajrzeć. Może jakbym
przyjrzał się bliżej twarzom, to nawet bym odgadł, że to Piotrek, to
Stefan, a to Karolina. Nie mogliśmy się rozstać tego czerwcowego
wieczoru i przez następnych kilka dni. Odwiedzaliśmy się przy
egzaminach, wymienialiśmy zdjęcia, zapewnialiśmy się, że nawet w liceum,
że za dziesięć lat w tym samym miejscu (kiedy minęło to dziesięć lat i
czy ktoś się spotkał?)


Widziałem, zdaje się Dorotę, ale nie
jestem pewien, w moim osiedlowym kościele w Wa. Może to była jej
bliźniaczka Ania? Z Aśką pracowałem w jednym biurowcu, raz nawet
powiedziałem jej „cześć!”, ale
nie wiedzieliśmy o czym rozmawiać. Czasem się dowiaduję, że ktoś jest
koszykarzem, ktoś uczył niemieckiego, a teraz wyjechał do Wa., ktoś inny
redaguje literackie pismo. Zapewnialiśmy się, że nawet w liceum, że za
dziesięć lat w tym samym miejscu. Mam tylko zdjęcie. Nie wiem, kto na
nim jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s