Podróż do Włoch. Muratow, tom drugi

(Kontynuuję podróżowanie, dzięki czemu mniej mnie tu. Bo tu takisob i niewsos, choć pogoda przejrzysta.)

„Wenecja” Muratowa nie jest moją Wenecją. W tym mieście najbardziej cenię umieranie, powolną, wilgotną agonię rozciągniętą nad kanałami, podczas gdy Muratowa pociąga Wenecja złotego wieku. Zupełnie inna niż ta melancholijna ze „Znaku wodnego”.

(Najbardziej zastanawia mnie Giudecca, niepodobna do tej z naszej wycieczki. Giudecca ogrodowa o zapachu róż, a nie motorówkowa o zapachu benzyny.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s