Obłożnie obłożeni prasą i książkami, wyciągamy się z A. w zielonej pościeli, sącząc herbatę z Marksa i Spencera na przemian z fervexem oraz visolvitem. Od czasu do czasu nachodzi mnie ochota na klasyczną mielonkę, więc raz 1812 Czajkowskiego a raz sztuczne ognie Haendla. Po nas choćby minus dwadzieścia.
Wieczór wziąłem na żądanie. Już drugi.
