Jaką piękną frazę dziś usłyszałem: Lekceważyli swojego Suwerena. Wasal mojego wasala jest moim wasalem. Już nie husaria pędzi, raczej zbierają się na Bogurodzicę, może nawet Artur z Camelot.
Fraza brzmi w uszach. Profilaktycznie powtarzam ją kilka razy, akcentując za każdym razem inaczej. Lekceważyli. Swojego. Suwerena. Abrakadabra z eposów rycerskich.
(A więc: lekceważyli swojego Suwerena. Analityczny umysł żąda odpowiedzi, kto jest dopełnieniem: naród, prezydent, może jednak bóstwo?)
