Numer 40: „Jestem miłością” (albo: Szekspir u Sforzów)

Każde zdjęcie w tym filmie, bez względu na to, czy było zdjęciem kwitnącej makii w makro, zimowego Mediolanu, piersi Tildy Swinton, czy głowy anioła z Cimitero Monumentale było perfekcyjne. Dzieło sztuki. Przyjemność oglądania i nie trzeba do tego było tej całej historii włoskich Buddenbrooków.

Oglądanie życia rodzinnego burżuazji jest dla mnie równie odrealnione jak oglądanie życia rodzinnego na średniowiecznym dworze duńskim. Jest to również pewnego rodzaju przyjemność, zważywszy, że i w jednym, i w drugim przypadku szans na oglądanie tego życia na żywo nie mam.

Krój czcionki, przepiękny krój czcionki w napisach.

(Film niepolecany osobom na diecie.)

(3,5/4,5; ocena bonusowa niejakiej Jo.: 4,0)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s