Trzydzieści (31.08.2010)

                                                           Śniadkowi et consortes

Wsiedli na Wierzbnie, oni, niemłode małżeństwo. Rozmawiali o swojej pociesze rodzaju żeńskiego. Koło Świętokrzyskiej brzmiało to mniej więcej tak:

Ona: Trzydzieści lat, żeby baba taka głupia.

On: Jaką rodziłaś, taką masz.

Ona: Ona po tobie głupia.

(Luźne skojarzenie, że to Panna S. obchodzi trzydzieste urodziny pod koniec sierpnia. Od razu się pojawia polska metafora: ona – Ojczyzna? on – Lud?)

Dodaj komentarz