Siedemdziesiąt trzy. Relacja z urodzin.

Ja, z natury cichy wielbiciel, wernisaży nie znoszę prawie jak bale-
jaży. Przyszedłem późno, bo nie lubię ludzi, a tu tłum już. Do baru się dopchać nie móc.

Może dobrze nie żyć od trzydziestu lat? Nie komentować nie na miejscu, nie gaworzyć głośno przez komórkę, ciechana w tłumie nie pić. Błogie przebywanie na cudnych manowcach, a oni już siedemdziesięcioletni: zmarszczki, egzema i osteoporoza.

(Pan antykomunista zrywa się krzyżem i dopytuje. Marszczy brwi chichoczący transwestyta. Gadatliwa z przodu wychodzi na papierosa z Bryllem).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s