Numer 15: „Zakazane owoce”

Wersja dla antyklerykałów: Bohaterki żyją w patriarchalnej społeczności, w której kobieta nie ma praw i musi rodzić dzieci. Społeczność tę kontrolują wszechwładni pastorzy, zastraszając ją groźbą potępienia i ognia piekielnego. Słabe jednostki ulegają, a próba odejścia grozi neurozą obsesyjnej religijności. Tymczasem, odrzucenie zabobonu daje wolność. Można słuchać muzyki, pić alkohol, kochać się bez strachu, tylko trzeba pozbyć się religii.

Wersja dla chrześcijan: Odchodząc od świata, malowanego miękkimi obrazami jak wieś Bullerbyn, trafia się do świata, w którym żąda się wyrzeczenia wiary, w którym krzyż staje się zniewagą, a podstawową wartością jest dobra zabawa. Tylko nawrócenie i przyjęcie odpuszczenia grzechów, może przywrócić człowiekowi radość.

Wersja moja: film o dojrzewaniu do religii, która jest wolnością. Raakel zrozumiała, że nie można odrzucić chrześcijaństwa, bo bez wartości wolność jest złudna, ale zrozumiała też, że nie można chrześcijaństwa sprowadzać do nauki o grzechu i zbioru zakazów, bo strach przeczy wolności.

(Po seansie zostaliśmy chwilowo zamknięci w kinie „Kultura” przez pana Edka, dozorcę, który miał nocny dyżur – kazała dopisać A.)

(4,0/4,5)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s