Ponieważ ja teraz w Iwaszkiewiczowym ciągu, perspektywa filmu o peerelowskich literatach bardzo była obiecująca. Zresztą życiorys Pawła Jasienicy wydaje się materiałem na film równie ważny, co „Życie na posłuchu”. Była i wydaje się użyłem celowo. Dwadzieścia jeden złotych za jeden bilet (kino „Wisła”) to stanowczo za „Różyczkę” za dużo.
Najprostsza różnica między literatem opozycjonistą a ubekiem świnią – jak wynika z filmu – polega na podejściu do orgazmu. Literat opozycjonista zwraca uwagę na satysfakcję partnerki, ubekowi świni chodzi o własne zadowolenie. Zresztą, rola ubeka świni (Robert Więckiewicz) to najlepsza i najbardziej przekonująca rola filmu.
W napisach końcowych z przerażeniem zauważyłem nazwisko Michała Lorenca. Muzyka, może oprócz ostatniej sceny, fatalna.
Walorem filmu miały być – zdaje się – nagie walory tytułowej bohaterki. Jeśli tak, to w tym przypadku chyba nastąpiło całkowite zmącenie gatunków (filmowych).
(2,0/2,5)
