Numer 13: „Kobieta bez fortepianu”

(Późno było. Kawa wypita, cola wypita, kasztanki wawelskie wyjedzone, a na ekranie smakowite żeberka w sosie.)

Taka ulissesowatość była w tym filmie. Powolna obserwacja miejskiej nocy: okna, twarze, szczegóły. Fascynująca wędrówka po dworcach, barach, hotelach i pralniach. I ten Polak, co nie kradnie i przechodzi wyłącznie na zielonym świetle.

Tytuł: podjęcie gry z Haneke i Jelinek.

(3,5/3,0)

Dodaj komentarz