Cztery noce z Kingą (tydzień ubiegły)

Taki Weltschmerz mnie chwycił, że weny brak i do życia chęci brak. Jedynie zachwyt mnie teraz chwyta. Jutjub w swej polifonii jedyny prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć.

Najpierw, na podsumowanie dnia roboczego, wizyta u psychoterapeuty (z piłą tarczową). To szaleństwo tak piękne, że zazdroszczę.  Potem melancholijnie nieco, tak w weltschmerzowej atmosferze. A na deser, romantycznie i zupełnie nierozważnie (wierzysz, że to śpiewa zmęczona domowa kura).

Odświeżające. Odkrywcze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s