Obrazki z wystawy. Ojciec odpiera najeźdźcę.

Pan P. nie zaprosił mnie na bal. Tego się zresztą spodziewałem (zważywszy na scenografię, nie mam czego żałować.)

Wobec braku zaproszenia od pana P. mogliśmy spokojnie świętować w innym mieście.
Tego dnia dzieci były biało-czerwone, podobnie biało-czerwoni byli emeryci, harcerze i uliczni grajkowie, fałszujący niemiłosiernie o rozmarynie i innym kwieciu. Zamiast tramwajów – kawaleria. Ba, nawet w kawiarniach leżały zwinięte uroczyście sztandary, a ich chorąży spokojnie sączyli popołudniową kawę. Na jednej z ulic biało-czerwony ojciec wyjaśniał dwójce zadziwionych biało-czerwonych przedszkolaków ideę odpierania najeźdźcy.

(Autor bloga patrzył na to wszystko z pewnym zdumieniem, sceptycznie. Pił koktajl malinowo-truskawkowy. Oczywiście biało-czerwony.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s