Poeci znani. K. J. Węgrzyn.

Gdy proboszcz mojej rodzinnej parafii w Lu ogłosił przyjazd poety za tydzień, wiedziałem, że to będzie smakołyk. Gust proboszcza względem poezji dawał prawie stuprocentową pewność grafomanii. Zapowiadany tytuł występu „Rymki patriotyczne” w tej pewności mnie tylko umacniał. Oczywiście, nie wiedziałem, czy za tydzień będę w mojej rodzinnej parafii w Lu, ale od czego jest komputer? Ma się rozumieć, że od wynajdowania poetów. Wpisałem „Kazimierz J. Węgrzyn”. Proboszcz się nie mylił. Rarytas!

Już informacja o autorze daje posmak tego z kim obcujemy. Prawdę powiedziawszy nie domyślałem się do tej pory, że żyje w naszym kraju poeta „przez krytyków porównywany (…) do C. K. Norwida i tak go widzą współcześni.” Moja ignorancja, co do współczesnych prądów literackich, nie pozwoliła mi również zauważyć, że „o Jego twórczości można dyskutować jak dyskutuje się o Polsce. Długo z pasją i całymi godzinami.” Niestety strona nie wyjaśniała, czy już mamy do czynienia z wieszczem, czy jeszcze nie jest to ten etap twórczości.

Nie będę się skupiał na krytyce literackiej (jakżebym śmiał?), ale kilka utworów zafrapowało mnie niezwykle. Z racji mojej pracy zawodowej należy do nich śmiały liryk „Skomlą wszyscy w unijną stronę”, będący wezwaniem do niewykorzystywania alokacji Narodowych Strategicznych Ram Odniesienia na lata 2007-2013. Podmiot liryczny wskazuje, że korzystanie ze środków wspólnotowych („biegnięcie stadem za kością żebraczą”), wiąże się z pozbawieniem wolności (możemy się domyślać, że chodzi o konieczność rozliczania dotacji i możliwość odpowiedzialności karnej w wypadku nieprawidłowości finansowych).

Wiersz o znaczącym tytule „Ci…” dotyka innego problemu, wpisując się w kontekst polskiego mesjanizmu. Podmiot liryczny zwraca się bezpośrednio do grupy osób niewiadomego pochodzenia, którzy „plugawią każdy polski cud”. Z wiersza można się domyślać, że osoby te na terenie Polski (dokładnie „nad Wisłą”) zamierzają „podstępnym staraniem” znaleźć „Ziemię Obiecaną”.

Proza poetycka „Przed burzą” ma bardziej intymny charakter. Nie mógłbym tego pięknego wyznania nie przytoczyć w całości: „Daleko baty piorunów tną czarną chmurę. Forpoczty niepokoju gnane wiatrem już nad naszym domem…Drzewa jak orkiestra czujne na każde skinienie batuty. Cienie podchodzą szybko pod dom i siadają cicho w każdym wolnym kącie. Zamykam okna. Klękam i zapalam gromnicę między niebem a ziemią… Coraz głośniej grają wilkie bębny niepokoju.” Szczególnie uderzają (dosłownie) „wilkie bębny” – neologizm prawdopodobnie powstały z połączenia słów „wilk” i „wilcze”. „Przed burzą” bardzo mi się podoba: pisałem podobnie w okolicach szóstej klasy szkoły podstawowej, niestety wciąż są to ineditia.

(Podziwiam poetę za odwagę. Umieścił pod tym wszystkim numer swojej komórki).

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s