Pan P. i jego interes

Rosja jaka jest każdy widzi. W tym problem, że każdy widzi inaczej – wiadomo: astygmatyzm, dalekowzroczność, krótkowzroczność, zez. Na przykład pewien Gruzin zamarzył sobie, że w nocy o północy przybyli Gruzini pod okienko. Stukali, pukali, wpuść Osetynko, a tymczasem miast pieśni ludowej, powitał ich balet pancerny z Władykaukazu. A w Pekinie akurat zaczynała się farsa. Wiem, wcale to nieśmieszne. Zwłaszcza, że czyjaś krótkowzroczność i czyjaś inna bezwzględność liczy się potem w rannych i zabitych. Szkoda ludzkiego życia dla doraźnych sukcesów miernych polityków, odzyskiwania narodowych terytoriów i tym podobnych szkodliwych głupot.

Przypadek Gruzji i jej krótkowzrocznego prezydenta (zdaje się, że obdarzonego również raczej nikłą wyobraźnią) powinien zadziałać pozytywnie na naszego równie krótkowzrocznego (i z równie widocznym brakiem wyobraźni) pana P. Nie zadziałał, niestety. Co więcęj, osobnik ów stał się jeszcze bardziej buńczuczny, jakby drażnienie Rosji sprawiało mu wyraźną przyjemność (ba, może rozkosz? czyżby antyruso-filia?).

Widać nie czytał nigdy niczego o teorii stosunków międzynarodowych i pojęcia „racja stanu” oraz „interes narodowy” są mu obce. Owszem, powinniśmy krytykować łamanie praw człowieka i zasad prawa międzynarodwego (np. zakazu agresji, ale też zasady samostanowienia, której zastosowaniu w Prisztinie przyklasnęliśmy, choć tu akurat pan P. się wahał), ale nie powinniśmy grozić państwu, którego potencjał kilkakrotnie nas przewyższa i z którym – traf chciał – graniczymy. Naszym interesem narodowym jest naciskanie na UE i działanie razem z innymi państwami członkowskimi, aby wspólnie i pokojowo rozwiązać konflikt, ale naszym interesem narodowym nie jest tworzenie sojuszu z byłymi republikami radzieckimi, ani tym bardziej wygrażanie Rosji w mieście Tbilisi, tudzież wykrzykiwanie, że zbudujemy sobie tarczę i odstraszymy Ruskich (co zresztą zburzyło to całą dotychczasową argumentację, według której ta niewinna amerykańska instalacja wojskowa miała służyć jedynie odstraszaniu Persów). Prowadzenie polityki bez okularów, a być może także bez głowy, na której można by te okulary osadzić nie jest niczym dobrym.

Być może niedowartościowany pan P. wyczuł okazję, by stać się mężem stanu (raczej w skali mikro), by być kochanym i słuchanym przez tłumy, by zapisać się w podręcznikach (przynajmniej gruzińskich) historii. Oczywiście, gdyby pan P. referował swoje prywatne poglądy nie byłoby z nim problemu, tymczasem przedstawia on swoje urojenia jako wynikające z interesu narodowego, czyli – podążając za teorią stosunków międzynarodowych – przez nas wszystkich podzielane. P. się myli. Więcej, jest nieodpowiedzialny (tak jak jego krótkowzroczny kolega po fachu). Polacy raczej nie palą się do ułańskich szarż na Kaliningrad, nie marzą o bombowcach nad Wa, o kolejnej hekatombie za idee. Pan P. jest szkodliwy, podobnie jak szkodliwe są jego wypowiedzi. Mam tylko nadzieję, że nikt go nie weźmie na poważnie.

(Podstawowym wnioskiem jaki pan P. powinien wyciągnąć z gruzińskiej eskapady jest konieczność umocnienia struktur UE, także poprzez podpis pod pewnym traktatem. Niestety pan P. tego nie widzi. Wzrok nietęgi. Widok rzeczywisty miesza się z urojonym.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s