Trylogia urzędnicza. Pomyłka.

Telefon dzwoni na trzydziestym szóstym piętrze.

– Czy pan….?
– Przepraszam, pomyłka.

Pomyłka. Pewnego lata coś mnie podkusiło. Czyj to był podszept? Chociaż, gdyby nie owo lato zapewne nie siedziałbym nad klawiaturą w pokoju z oknem na plac zabaw ani też nie oczekiwał, że moja jedyna stała Czytelniczka przeczyta ten tekst. Ba, musiałbym jakąś czytelniczkę tego tekstu wyimaginować. Jakkolwiek, podpisałem cyrograf. I stałem się tym, kim jestem, czyli – szczerze mówiąc – nikim. Oczywiście powtarzam co rano, że to moja wina, że zaszła jakaś straszna pomyłka i ten urzędnik na trzydziestym szóstym piętrze to na pewno nie ja, ale… Cóż, nie jestem po prostu ze sobą szczęśliwy. Czy urzędnik powinien być szczęśliwy? Sam nie rozumiem.

Odłożyłem słuchawkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s