Telefon dzwoni na trzydziestym szóstym piętrze.
– Czy pan….?
– Przepraszam, pomyłka.
Pomyłka. Pewnego lata coś mnie podkusiło. Czyj to był podszept? Chociaż, gdyby nie owo lato zapewne nie siedziałbym nad klawiaturą w pokoju z oknem na plac zabaw ani też nie oczekiwał, że moja jedyna stała Czytelniczka przeczyta ten tekst. Ba, musiałbym jakąś czytelniczkę tego tekstu wyimaginować. Jakkolwiek, podpisałem cyrograf. I stałem się tym, kim jestem, czyli – szczerze mówiąc – nikim. Oczywiście powtarzam co rano, że to moja wina, że zaszła jakaś straszna pomyłka i ten urzędnik na trzydziestym szóstym piętrze to na pewno nie ja, ale… Cóż, nie jestem po prostu ze sobą szczęśliwy. Czy urzędnik powinien być szczęśliwy? Sam nie rozumiem.
Odłożyłem słuchawkę.
